Moje WZW C: Rozkojarzenie

Trzydziesty siódmy tydzień rozpoczął się od wielkiego rozkojarzenia. Śmiechem żartem dzień, w którym miało zakończyć się leczenie minął pod znakiem zastrzyku, którego o mało nie zapomniałem zrobić...

Gadałem o nim cały dzień, napisałem notkę na bloga, a 200 km od domu (w drodze na weekendowy odpoczynek) przypomniałem sobie, że zapomniałem go zrobić! Sic! Człowiek jednak ma słabą psychikę, przeżywa bardzo, a zapomina. Cóż, musiałem bardzo nadrobić drogi, wrócić do domu i ruszyć w trasę jeszcze raz.



Śmieszne to było. Lekka parodia, ale nic innego nie mogłem zrobić. Wróciłem, zrobiłem zastrzyk ze wstrzykiwacza i emocje opadły. Pierwszy raz mi się to wydarzyło.

Podobnie mam teraz z rybawiryną. Nigdy przez cały czas trwania leczenia, nawet przy przyjmowaniu trzech leków, nie zapominałem o niej. Teraz muszę przykładać dużo wysiłku, aby nie zapomnieć. Okazało się, że za bardzo zakończenie terapii zakotwiczyło mi się w głowie. Oby do piątku, mam nadzieję ostatniego! Już bardzo bym chciał zakończyć leczenie, tak jak miało to nastąpić.

A Wy jak radzicie sobie ze swoją terapią zabijającą gada? Czekacie na leczenie? Trwacie? W którym tygodniu jesteście? Czekacie na wynik finalny?
Trwa ładowanie komentarzy...