O autorze
Mirosław z Lublina, Lat 26 - absolwent administracji, obecnie pracownik biura projektowego. Pracuje i mieszka w Lublinie.
Największa pasja: podróże po żelaznych szlakach całego świata, miłośnik kolei. Dotarł nocnym pociągiem m.in. do Portugalii, Hiszpanii, Czarnogóry, Turcji, Węgier, Słowacji.
O WZW C dowiedziałem się w IV 2012 r. przypadkiem - po pierwszym Honorowym Oddaniu Krwi. Dobry uczynek okazał się dla mnie z jednej strony nadzieją, ale i klęską. Bez żadnych objawów (do tej pory), musiałem pogodzić się z informacją o cichym zabójcy i rozpocząć trudną walkę o leczenie. Wizyty i badania rozpocząłem już w IV 2012 r. Na terapię czekałem od X 2012 r. (oficjalnej kwalifikacji, kilkudziesięciu wizytach).
Moją pierwszą terapię (nie leczyłem się wcześniej) rozpocząłem 6 września. Nastawienie bardzo pozytywne.

Moje WZW C: Aplikacja na telefon

W ramach kampanii Moje WZW C powstała aplikacja na telefon komórkowy o takiej samej nazwie. Ponieważ mam telefon działający na Androidzie postanowiłem sprawdzić i przetestować jej działanie.

Aplikację można bez problemu pobrać ze sklepu z aplikacjami. Co ważne, jest bezpłatna i bardzo lekka.



Na samym początku mamy bardzo prosty interfejs, gdzie możemy wprowadzać daty przyjmowanych przez nas trzech leków. Każdy dodaje się oddzielnie ustawiając inne dni i godziny. Terminy przyjmowania są pokazane w prosty sposób w formie kalendarza.
Warto rozpoczynając leczenie, od samego początku w aplikacji raportować sobie przyjmowanie leków. Miło, że pacjenci dostają coś takiego.

Bardzo podoba mi się historia oraz alarmy o konkretnych godzinach, gdzie musimy odznaczyć na telefonie, że daną dawkę mamy już przyjętą. Historia przydaje się również, aby zobaczyć ile zostało nam do końca, a ile już za nami.

Jeżeli ktoś nie lubi aplikacji, polecam ustawianie sobie budzików/alarmów na telefonie. Ja najbardziej nie lubię tego o 18…. Rano jakoś pamiętam o przyjęciu leków, a ten zawsze mnie zaskakuje.
Trwa ładowanie komentarzy...